niedziela, 30 stycznia 2011

Odnowiona Gazeta Zagnańska i dziura według radnego

        Nowy wójt w gminie musi wprowadzić kilka nowości na rozpoczęcie kadencji. Trzeba przyznać, że nie miał zbyt dużo czasu aby o nie zadbać. Początki służby publicznej Szczepana Skorupskiego upłynęły bardziej pod dyktando otoczenia niż jego samego. Ale mieszkańcy pozbawili dość szybko Pana Skorupskiego kłopotów związanych z budową wytwórni asfaltu, więc może się skupić na pracy mniej nerwowej i - co bardzo ważne - już może próbować kreować rzeczywistość. Jednym z pierwszych jego "autorskich" posunięć było zatrudnienie Pana Andrzeja Piskulaka (jego sylwetka tutaj - uwaga 186 stron) i powierzenie mu "trudnego odcinka" - redagowania Gazety Zagnańskiej.


Do tej pory większość czytelników odbierała ten periodyk jako tzw. lans dwóch osób - byłego już wójta Z.Zagdańskiego i posła H.Milcarza. Jednak nie możemy liczyć na drastyczny zwrot. Pan Andrzej Piskulak ma przełożonego i krytyka pracodawcy nie wchodzi w rachubę. To jest oczywiste. Jak będzie z posłem? To otwarta sprawa.

Mimo lekkiej zmiany tonu - a może bardziej zmiany ilości lukru w tym wypieku, Pan Apis nie ustrzegł się poważnego błędu merytorycznego. I co gorsza dowodzącego, że nie czyta materiałów źródłowych. W relacji ze spotkania w Urzędzie Gminy (12 stycznia 2011r.) napisał, że planowana fabryka asfaltu miała być w istocie fabryczką. Jej wydajność określił (najpewniej Andrzej Piskulak) na 240 ton na dobę. To "mała" pomyłka - tylko dwudziestoczterokrotnie zaniżył wielkość przedsięwzięcia korporacji SKANSKA. Pamiętajmy - to miało być 240 ton na godzinę. Chyba nawet dziennikarz powinien widzieć różnica pomiędzy 240 tonami na dobę a 5760 tonami maksymalnej wydajności na dobę.

Prócz wywiadu ze Szczepanem Skorupskim znajdziemy w numerze styczniowym GZ kilka lokalnych informacji oraz duży materiał o wieszaniu krzyża przez naszego najmłodszego radnego - Kamila Piaseckiego. Pochwalić trzeba prezentację Pani Genowefy Łukomskiej z Zachełmia i chóru Con Passione Michała Kopcia. Mamy wielu pasjonatów w Gminie i warto ich poznać.

Pojawiła się także Trybuna Radnych - a w niej wypowiedź Kamila Piaseckiego skierowana do jego wyborców. I tutaj nie mogę powstrzymać się przed pewną złośliwością. Przepisuję z odezwy Kamila Piaseckiego :

 "Dziura budżetowa zakładana przed ostatnimi wyborami na 2011 r. miała wynosić 6.815.232.00 zł. Niestety, należy jednak do tego dodać wydatki związane z umowami, których nie udało się w ubiegłym roku zakończyć i których nie ma w projekcie budżetu na 2011 rok. Stanowią one kwotę ponad 3,5 mln zł! "
Pan radny prócz mocnego akcentowania spraw wiary powinien chyba popracować nad jasnością publicznych wypowiedzi. W tej chwili mogę stwierdzić, że pan Piasecki nie bardzo rozumie o czym mówi.
Jako kandydat na radnego powinien wiedzieć, że dziura budżetowa gminy w 2010 roku miała wynieść X mln złotych. (budżet dostępny w internecie). Jeśli jednak radny każe dodać do planowanego deficytu na 2011 rok wydatki z poprzedniego roku (niedokończone umowy) - to na chłopską logikę - dziura budżetowa za 2010 rok powinna ulec zmniejszeniu o 3,5 mln złotych. Więc jest to tylko przesunięcie w latach. Zadłużenie całkowite gminy będzie takie samo. Takie jakie powinien wyliczyć z sumowania poszczególnych lat. Po co biadolić, kiedy "widziały gały co brały" w momencie podjęcia decyzji o starcie w wyborach.

Przypomnę tylko, że dziura za 2010 rok jeszcze 9 listopad 2010 roku była uchwalona w wysokości 13 mln zł. A nowa rada Gminy skorygowała ją 29 grudnia 2010 roku do 11,1 mln. złotych. Czyli dwa dni przed sylwestrem pan Kamil Piasecki powinien wiedzieć, że ta różnica to ok. 2 mln złotych. A po miesiącu dowiadujemy się, że "przerzucono" jednak 3,5 mln złotych. Ktoś to będzie musiał wyjaśnić.

Następne stwierdzenie i deklaracja:
"To wszystko daje w rzeczywistości deficyt na poziomie powyżej 10 mln zł, który teraz należy obniżyć do co najmniej 6 mln zł."
prowadzą do prostego wniosku - radny ma plan pozwalający zmniejszyć deficyt 2011 roku o ok. 4 mln złotych. jestem bardzo ciekawy tych pomysłów. Dochody gminy raczej nie ulegną zwiększeniu (oby nie były mniejsze z powodu kryzysu i tym samym mniejszej wpłaty z budżetu państwa z tytułu udziału w podatku PIT). Gmina zawsze może coś sprzedać - tylko co? Można jeszcze zmniejszyć wydatki - i tu czekamy na propozycje.

Wywiad z Wójtem Gminy Zagnańsk – Szczepanem Skorupskim pt.: "GŁOS Z URZĘDU" to bardzo smakowity kawałek - ale nowy post później.

6 komentarzy:

  1. Moja odpowiedź:
    Drogi Bloggerze Bartku Zagnański
    Nie tylko czytam materiały źródłowe. Ale też i słucham różnego rodzaju źródeł. W swoich notatkach dziennikarskich ze spotkania mieszkańców gminy z jej władzami mam zapis, że 240 ton na dobę. Mogłem się przesłyszeć. Nie będę się upierał. (Jeszcze raz przesłucham nagrane pliki). Miej litość jednak i nie skazuj mnie jeszcze na karę śmierci! Bo tak by wynikało z retoryki i tonu w jakim mnie obsztorcowałeś z góry na dół
    No cóż! Zdarzają się i u mnie błędy. Ale zapewniam wszystkich mieszkańców gminy Zagnańsk - Czytelników Twojego Bloga i Gazety Zagnańskiej, że moje pomyłki nie były, nie są i nigdy nie będą kłamstwami i zasłyszanymi plotkami i insynuacjami.
    Jeśli chodzi o Twój zarzut jakiegoś lukrowania wójta Szczepana Skorupskiego, to jest on dla równie bezwartościowy, jak i Twoje pochwały niektórych moich tekstów. Dlatego są nic nie warte, bo nie mają uzasadnienia.
    Duże słowa uznania ślę w tym miejscu jednak bloggerowi „Bartkowi Zagnańskiemu”, że udało mu się ustalić, iż Apis, to Andrzej Piskulak. Potwierdzam! Tak faktycznie jest. Apis towarzyszy mi od 30 lat mojego dziennikarzowania we wszystkich mediach regionalnych i ogólnopolskich, w których pracowałem i pracuję. Ale nie będę się upierał i żądał, by go znano i utożsamiano ze mną, bo nie taka była i jest jego rola.
    Moje słowa uznania Drogi Bloggerze będą wręcz ogromne, gdy ujawnisz swoje nazwisko i imię. Nie rozumiem tego ukrywania się. (Ten wątek zostawiam jednak na osobny post)
    Aktualnie jestem bardzo zapracowany, bo domykam już drugie wydanie papierowej „GZ” (Tak, tak! W ciągu 4 tygodni, bowiem zgodnie za zapisami obowiązującej mnie umowy robię równocześnie dwa wydania „papieru”. Ale ja bardzo lubię pracować pod presją czasu i w stresie!).
    Obiecuję, że pobloggeruję z Tobą na tematy, które podjąłeś. Bloggerował z Tobą będę jednak na swoim blogu - Bloggerowej Agencji Informacyjnej – Andrzej Piskulak. Za kilka dni powinny zacząć się tam pojawiać pierwsze posty. Póki, co życzę miłej lektury moich tekstów, tych z ubiegłego roku.
    Pozdrawiam
    Andrzej Piskulak vel Apis

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Andrzeju! Przecież ja jestem zadowolony ze zmiany w Gazecie Zagnańskiej. Pochwalam wybór redaktora naczelnego dokonany przez Wójta. Bardzo dobry ruch - zatrudnienie zawodowca. Chylę czoła przed dorobkiem Szanownego Pana.
    A co do istotnej pomyłki w relacji z 12 stycznia ... wystarczyło przeczytać choćby protest mieszkańców lub obwieszczenie wójta. Nic więcej.

    Nazwiska nie ujawnię - bo to ograniczyłoby moje możliwości. Pewnie inaczej rozumiemy blogosferę. Blogerzy amatorzy przecież są po to by dyscyplinować "sferę oficjalną" - w tym również dziennikarzy. Dyscyplinować poprzez podnoszenie poprzeczki tym wszystkim, którzy wkroczyli w szeroko pojętą służbę publiczną. I robią to za "pieniążki" i inne motywujące ich powody np. dla splendoru. Ja piszę po godzinach i jedynie dla własnej satysfakcji. A czytelników mam całkowicie dobrowolnych i całkiem niewielu (80-150 dziennie). To żadna konkurencja.

    cyt.: " Jeśli chodzi o Twój zarzut jakiegoś lukrowania wójta Szczepana Skorupskiego, to jest on dla równie bezwartościowy, jak i Twoje pochwały niektórych moich tekstów. Dlatego są nic nie warte, bo nie mają uzasadnienia."

    Lukrowaniem jest dla mnie bark trudnych pytań w wywiadzie z nowym wójtem. A uzasadnień nie muszę pisać na wiele stron.
    Możliwość poznania ciekawych mieszkańców naszej gminy dzięki inicjatywie Szanownego Pana (jako zmieniającego Gazetę Zagnańską) jest wystarczającym uzasadnieniem mojej pozytywnej opinii. Może to jest nic nie warte...

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja odpowiedź:
    Widzę, że proponuje Pan, aby naszym polemikom przyświecał bon ton. Ok! Też jestem dobrze wychowany! (Mam tylko nadzieję, żeby w przyszłości Szanowny Pan Bartek Zagnański nie okazał się jakąś Szanowną Panią) .
    Szanowny Panie Bartku po przeczytaniu Pańskich postów uważam, że jest Pan człowiekiem wrażliwym i przepełnionym troską o naszą gminę. Szanuję Pana poczucie misji piętnowania patologii w naszej gminie. W moim przekonaniu kilka Pana wypowiedzi na blogu ma charakter bliskiego mi dziennikarstwa śledczego. Ale nie mogę się zgodzić z kilkoma uwagami, które skierował Pan pod adresem wielu osób w naszej gminie oraz w polemice ze mną.
    Szanowny Panie Bartku pisze Pan m.in. „Blogerzy amatorzy przecież są po to by dyscyplinować "sferę oficjalną" - w tym również dziennikarzy”.
    Proszę mi wytłumaczyć takie pojęcie „Blogerzy amatorzy”. Że co?! W związku z tym, że uważa się Pan za blogera - amatora, to co z tego powodu wynika? Wyższość moralna? Że Panu wszystko wolno? Wolno Panu m.in. napisać recenzję gazety, za którą gdybym ja w ten sposób napisał, to wyleciałbym razem z nią z redakcji na zbity pysk, z powodu braków warsztatowych.
    Ha! Pan uzurpuje sobie prawo do dyscyplinowania innych osób. Proszę Pana, jeśli podjął się Pan pisania publicznego pod nazwiskiem czy pod pseudonimem, to nic nie zwalnia Pana odpowiedzialności za opublikowane słowo.
    To, co do cholery, żyjemy w jakiejś republice bananowej, czy w wolnym cywilizowanym kraju? Widzi Pan patologię, widzi Pan przekręt, to proszę właściwie udokumentować materiał i go opublikować ze świadomością wszystkich konsekwencji prawnych, wynikających z: Konstytucji RP, Prawa Prasowego, Prawa Autorskiego, Kodeksów: Karnego i Cywilnego, praw europejskich. I proszę się nie bać! Proszę walić na odlew i nie litować się. A nie dyscyplinować.
    Szanowny Panie Bartku! Od dyscyplinowania w naszym kraju jest nasze prawo. Proszę mi wierzyć, że jestem dyscyplinowany nie tylko przez wyżej wymienione z grubsza akty prawne. Dyscyplinują nie też kodeksy dziennikarskie dwóch poważnych organizacji dziennikarskich, do których należę, regulaminy redakcyjne firm, w których nadal pracuję. Nawet teraz, gdy piszę te słowa do Pana, muszę mieć tego świadomość, co mi wolno, a czego nie wolno.
    Panie Bartku, podejmując pracę w Gazecie Zagnańskiej wójt Szczepan Skorupski nic mi nie nakazywał, a jedynie obdarzył mnie pełnym zaufaniem, że swoją pracę będę wykonywał sumiennie i uczciwie i nie chcę także i tego zaufania zawieść. Regulamin pracy w GZ zawarty został w stosownej umowie napisanej przez prawnika w oparciu m.in. o Prawo Prasowe i Autorskie.
    Bardzo mi się spodobała propozycja wójta, bym w ramach swoich obowiązków zorganizował w gminie warsztaty dziennikarskie dla osób chętnych do współpracy z GZ. Ja takie warsztaty zorganizuję nie tylko dla mieszkańców naszej gminy, ale dla wszystkich chętnych z całego województwa. Postaram się zaprosić znakomitych znawców prawa dziennikarskiego i etyki dziennikarskiej oraz dziennikarzy i publicystów z ogólnopolskich redakcji, którzy są uznanymi autorytetami w naszym zawodzie. Proszę jednak o cierpliwość.
    Łączę wyrazy szacunku
    Andrzej Piskulak

    OdpowiedzUsuń
  4. Krótko i na temat: napisałem, że publikowanie pod własnym nazwiskiem ograniczyłoby moje możliwości. Z takiego zdania nie wynika w żaden sposób, że wszystko mi wolno robić. Większość komentarza to tylko lekko histeryczne spekulacje na temat bezeceństw i występków, których mogę się dopuścić. Spokojnie - nie mam zamiaru łamać czegokolwiek.

    A recenzje - mimo braków warsztatowych - mam prawo prezentować. Mnie nikt nie wyrzuci za to na zbity pysk.

    Panie Andrzeju - więcej odporności. Ilością lukru się Pan przejmuje? To tylko moja opinia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok!
    Dobrze Pan wie, że nie lukrem się przejąłem. Już stąd znikam.
    Pozdrawiam
    Apis

    OdpowiedzUsuń
  6. Recepta dla p. Andrzeja Piskulaka,Nadwornego Redaktora Naczelnego Gazety Zagnańskiej pod Wezwaniem Jedynie Słusznego Wójta Skorupskiego:mniej PUDRU i WAZELINY,więcej PIEPRZU I SOLI - bo teraz to ta "GZ" jakaś taka lepka i przesłodzona...

    OdpowiedzUsuń

Zdecydowałem się na moderowanie komentarzy. Spowodowane jest to, pojawieniem się kilku komentatorów używających wulgaryzmów.
Każdy komentarz BEZ wulgaryzmów oczywiście będzie opublikowany.
Może jednak to potrwać -nawet tydzień. Niecierpliwych przepraszam.